Zuchwałość
Tym zuchwałym młodzieńcem wobec starej babki, tym burzycielem zatęchłej kadzi, tym gorącym prądem wiosennym był w Danii Jerzy Brandes.
Czytelnicy nasi znają go dobrze z głównego, czterotomowego dzieła, wydanego w dodatku bezpłatnym do „Prawdy”. Obok H. Taine’azajmuje on dziś najpoważniejsze miejsce jako estetyk, badacz i krytyk literatury powszechnej. Nie jest to wszakże w ścisłym znaczeniu jej dziejopis, jak Hettner3, ani malarz, jak Taine. Uczony francuski od-kreśla sobie w piśmiennictwie europejskim pewne miejsce i czas, wskrzesza postacie i odmalowywa je z niezmierną wyrazistością, z zachowaniem wszystkich cech, zależnych od rasy i otoczenia, składa galerię ludzi, żywych talentów i charakterów. Brandes, przeciwnie, szuka prądów przenikających społeczeństwa w pewnym czasie, gromadzi więc współczesne geniusze razem, tworzy z nich jedną rodzinę, wyznacza im stopnie pokrewieństwa i uzdolnienia, wreszcie pokazuje, jak ta orkiestra w okresach XIX wieku odegrała na rozmaitych instrumentach pewne idee. Żydzi mieli zawsze wielką zdolność do muzyki, a małą do rzeźby. Brandes też podsłuchuje i wydobywa z umysłów i serc muzykę czasu, prądy, które grały na strunach nowożytnej literatury, rzeźbić zaś ludzi, którzy ten chór składali, nie umie czy nie chce. Często nie poda w swym dziele najpotrzebniejszej daty, najgłówniejszego tytułu książki — wszystkie szczegóły biograficzne roztapia w poglądzie ogólnym.