Szkice węglem

W jednym z poprzednich numerów naszego pisma pomieściliśmy krótką wzmiankę o wyjściu i zawarciu zatytułowanego utworu, który ze względów poniżej wskazanych zobowiązuje nas do szczegółowszego rozbioru i zmodyfikowanego sądu. Pan Litwos, młody autor, znany jako Sienkiewicz dawniejszym czytelnikom „Przeglądu”, jest bez wątpienia pisarzem zarabiającym na zaszczytną i, jak się zdaje, długą w literaturze pamięć.

Z natury zdolny, w umysłowym swym rozwoju gruntownie ukształcony, umiał wcześnie w splątanym wątku naszych społecznych zagadnień dostrzec żywotne ich nici i zręcznie osnuć je na motywach drobnego, ale barwistego kroju obrazków. Co w nim zawsze obok niezaprzeczonego talentu szanować należało, to widoczne dążenie do niezależności od mętnego, dziennikarskiego prądu, którego falom swe artystyczne prace powierzał. Obok szczegółowych zboczeń myśli w kierunku prawomyślnego wiatru naszej prasy, obok lekkich pokłonów i ofiar, składanych na skropionym oślą krwią ołtarzu jej Baala, tryskał zawsze z ogólnych pomysłów tego autora czysty zdrój duszy głębokiej i gorącej. Ostatnim wyrazem pisarskiej działalności p. Lfitwosa] są Szkice węglem, skreślone w odcinku „Gazety Polskiej”.

Na posępnym, błyskami rzewnego humoru rozświeconym tle tego obrazka odbija się grupa postaci narysowanych pobieżnie, ale śmiało, żywo i plastycznie. Młody chłop, Rzepa, ma piękną żonę, która mimowolnie znęciła zakażone namiętności gminnego pisarza, Zołzikiewicza. Ten, chcąc sobie oczyścić drogę zalotów z głównej przeszkody, złapał pijanego Rzepę w administracyjny potrzask, skłoniwszy go wraz z wójtem do podpisania papieru, który miał zawierać niby podanie 0 prawo użytkowania z pańskiego lasu, a w rzeczywistości zawierał deklarację zastąpienia w wojskowej służbie wójtowego syna.

Wprawdzie Rzepa, wytrzeźwiwszy się, podstępnie wyłudzone zobowiązanie odwołał i po pijanemu wzięte pieniądze zwrócił, ale gdy kancelaria gminna protestu nie uwzględniła, a on dalszych instancyj środków ratunku nie znał, więc Rzepowa, obszedłszy daremnie z prośbą o radę pana, księdza, Żyda i powiat, rzuciła się zrozpaczona w otwarte dla niej objęcia Zołzikiewicza, który zhańbiwszy swoją ofiarę, za drzwi wyrzucił. Odrąbana toporem przez Rzepę głowa jego nieszczęśliwej żony i łuna mszczącego się za krzywdę pożaru, te dwa wybuchy zamykają nagle, szybko wywiązany dramat.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.


Prace zaliczeniowe i pisanie prac oraz prace magisterskie licenc
przepisywanie tekstu
klub tanga warszawa a również nauka tanga argentyńskiego warszawa
Brainstorm.biz.pl – Szkolenia - Szkolenia menedżerskie
zwrot podatku z holandii