<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Stara prasa</title>
	<atom:link href="http://prasa.dlamnie.tk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://prasa.dlamnie.tk</link>
	<description>Artykuły ze starej prasy</description>
	<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 19:11:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Wysoka wartość</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/wysoka-wartosc/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/wysoka-wartosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 12:20:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=24</guid>
		<description><![CDATA[W jego ramach autor pomieścił mnóstwo szczegółów wysokiej wartości. Na kanwie rzadko idealizowanego realizmu pojedyncze sceny występują z wielką prawdą i artyzmem. Zwłaszcza psychiczne procesy i rozwój ciemnych, grubych charakterów wieśniaczych, kreślone z zadziwiającą wiernością, w najrozmaitszych skrętach i specyficznych przemianach. Zdarzają się autorowi nieraz tak szczęśliwe natchnienia, że, jak np. w scenie chłopskiej dysputy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jego ramach autor pomieścił mnóstwo szczegółów wysokiej wartości. Na kanwie rzadko idealizowanego realizmu pojedyncze sceny występują z wielką prawdą i artyzmem. Zwłaszcza psychiczne procesy i rozwój ciemnych, grubych charakterów wieśniaczych, kreślone z zadziwiającą wiernością, w najrozmaitszych skrętach i specyficznych przemianach.<span id="more-24"></span></p>
<p>Zdarzają się autorowi nieraz tak szczęśliwe natchnienia, że, jak np. w scenie chłopskiej dysputy przy kieliszku, może śmiało rywalizować z najlepszymi w tej sztuce zdolnościami. Niewymuszony, łatwy, płynny humor rozlewa się po całym obrazie aż do ostatniej chwili, spadając miejscami żwawym strumieniem. Cała grupa chłopów, a przede wszystkim Zołzikiewicz, przegniły na swym urzędzie łotr, kokietujący swą pstrokatą toaletą wiejskie dziewczęta, studiujący Izabelę Hiszpańską, która jest dla niego podręcznikiem bezwza-jemnej i dlatego idealnej miłości do córki miejscowego dziedzica i pociechą w gojeniu ran poniesionych w walce z ostrymi zębami Kruczka, ten, mówimy, Zołzikiewicz, jest figurą wyskakującą z powieści przez swe wyśmienicie dobrane i uwydatnione znamiona. Nie brak temu szczęśliwemu obrazkowi i ułomności. P[an] Litwos od początku swego pisarskiego zawodu aż dotąd jest ciągle i wyłącznie autorem Szkiców węglem, chociaż je nie zawsze tym tytułem nazywa. Wszystkie więc wady, jakie się łączą z robotą szkicową, nie odstępują go prawie nigdy, a w tej powiastce może bardziej niż kiedykolwiek. Wtedy gdy czytelnik dopiero się rozciekawia, autor już się nuży i nagłym zamachem przecina pasmo swego opowiadania. Stąd też jego Szkice węglem są zawsze i tym razem powieścią, w której znudzony autor objaśnia krótko czytelnikowi w połowie treść ostatniej stronicy, zwolniwszy go od poznania reszty, którą by poznać, chociażby dla zrozumienia epilogu, należało. Mimo wszakże tych usterek ostatni utwór pana L[itwosa], zarówno swą naczelną myślą, jak jej szczegółowym rozprowadzeniem, należy do najpomyślniejszych prac jego i jego piśmienniczej gałęzi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/wysoka-wartosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szkice węglem</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/szkice-weglem/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/szkice-weglem/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 12:18:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=21</guid>
		<description><![CDATA[W jednym z poprzednich numerów naszego pisma pomieściliśmy krótką wzmiankę o wyjściu i zawarciu zatytułowanego utworu, który ze względów poniżej wskazanych zobowiązuje nas do szczegółowszego rozbioru i zmodyfikowanego sądu. Pan Litwos, młody autor, znany jako Sienkiewicz dawniejszym czytelnikom „Przeglądu”, jest bez wątpienia pisarzem zarabiającym na zaszczytną i, jak się zdaje, długą w literaturze pamięć. Z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W jednym z poprzednich numerów naszego pisma pomieściliśmy krótką wzmiankę o wyjściu i zawarciu zatytułowanego utworu, który ze względów poniżej wskazanych zobowiązuje nas do szczegółowszego rozbioru i zmodyfikowanego sądu. Pan Litwos, młody autor, znany jako Sienkiewicz dawniejszym czytelnikom „Przeglądu”, jest bez wątpienia pisarzem zarabiającym na zaszczytną i, jak się zdaje, długą w literaturze pamięć.<span id="more-21"></span></p>
<p>Z natury zdolny, w umysłowym swym rozwoju gruntownie ukształcony, umiał wcześnie w splątanym wątku naszych społecznych zagadnień dostrzec żywotne ich nici i zręcznie osnuć je na motywach drobnego, ale barwistego kroju obrazków. Co w nim zawsze obok niezaprzeczonego talentu szanować należało, to widoczne dążenie do niezależności od mętnego, dziennikarskiego prądu, którego falom swe artystyczne prace powierzał. Obok szczegółowych zboczeń myśli w kierunku prawomyślnego wiatru naszej prasy, obok lekkich pokłonów i ofiar, składanych na skropionym oślą krwią ołtarzu jej Baala, tryskał zawsze z ogólnych pomysłów tego autora czysty zdrój duszy głębokiej i gorącej. Ostatnim wyrazem pisarskiej działalności p. Lfitwosa] są Szkice węglem, skreślone w odcinku „Gazety Polskiej”.</p>
<p>Na posępnym, błyskami rzewnego humoru rozświeconym tle tego obrazka odbija się grupa postaci narysowanych pobieżnie, ale śmiało, żywo i plastycznie. Młody chłop, Rzepa, ma piękną żonę, która mimowolnie znęciła zakażone namiętności gminnego pisarza, Zołzikiewicza. Ten, chcąc sobie oczyścić drogę zalotów z głównej przeszkody, złapał pijanego Rzepę w administracyjny potrzask, skłoniwszy go wraz z wójtem do podpisania papieru, który miał zawierać niby podanie 0 prawo użytkowania z pańskiego lasu, a w rzeczywistości zawierał deklarację zastąpienia w wojskowej służbie wójtowego syna.</p>
<p>Wprawdzie Rzepa, wytrzeźwiwszy się, podstępnie wyłudzone zobowiązanie odwołał i po pijanemu wzięte pieniądze zwrócił, ale gdy kancelaria gminna protestu nie uwzględniła, a on dalszych instancyj środków ratunku nie znał, więc Rzepowa, obszedłszy daremnie z prośbą o radę pana, księdza, Żyda i powiat, rzuciła się zrozpaczona w otwarte dla niej objęcia Zołzikiewicza, który zhańbiwszy swoją ofiarę, za drzwi wyrzucił. Odrąbana toporem przez Rzepę głowa jego nieszczęśliwej żony i łuna mszczącego się za krzywdę pożaru, te dwa wybuchy zamykają nagle, szybko wywiązany dramat.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/szkice-weglem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wszystkie źródła</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/wszystkie-zrodla/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/wszystkie-zrodla/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 12:10:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura Polska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=17</guid>
		<description><![CDATA[Trudno byłoby policzyć, ilo pegazów chodzi u nas w dziennikarskim deptaku i obraca koło młyna, który miele najzwyczajniejszą razową mąkę. Gazeta, która, ściśle biorąc — jak kursą giełdy, telegramy, rozkłady jazdy, afisze, doniesienia polityczne, jak cała kasza nadziewająca jednodniowe kiszki prasy — nie powinna należeć do literatury, zużywa u nas jej wyborowe pióra i nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trudno byłoby policzyć, ilo pegazów chodzi u nas w dziennikarskim deptaku i obraca koło młyna, który miele najzwyczajniejszą razową mąkę.<span id="more-17"></span> Gazeta, która, ściśle biorąc — jak kursą giełdy, telegramy, rozkłady jazdy, afisze, doniesienia polityczne, jak cała kasza nadziewająca jednodniowe kiszki prasy — nie powinna należeć do literatury, zużywa u nas jej wyborowe pióra i nie pozwala im spo-tężnieć w utworach od chwilowego interesu niezależnych. Najmocniejsi pisarze muszą kraść czas reporterii, ażeby go poświęcić muzom. Czy dziwna, że zmęczeni nie odczuwają głębszych natchnień?Skutkiem też braku umysłów genialnych literatury naszej nie przenika żaden potężny prąd, porywający z sobą wszystkie źródła, lecz składa się ona z wielu niezależnych od siebie strumieni lub wirów umysłowych, które płyną lub kołują na niewielkiej przestrzeni. I samo życie na naszym gruncie nie wydaje wstrząsających haseł, nie krzesze oślepiających idei, nie wytwarza wielkich ruchów. Gwiazdy polityczne, które świeciły poprzednim pokoleniom na niebie… obcym, zgasły, najpotężniejsze dziś w Europie wrzenie socjalistyczne nie zapaliło ani jednego ze znakomitszych pisarzów polskich, chociaż niektórzy stanowczo zwrócili się w kierunku demokratycznym, pozostają więc dla wszystkich mrówcze trudy i te walki z sobą lub okolicznościami, które toczyć się zaczęły śród pierwszych ludzi i toczyć się będą śród ostatnich. Bez wątpienia brzmią u nas słowa i godła święte, czci i ofiar godne, ale nie rzucił ich w rozwój nasz żaden geniusz, żadna doba, lecz przeszły drogą spadku po praojcach i dawnych czasach, są, że tak powiem, konieczną kategorią myślenia wszystkich ludzi pewnego gatunku. Miłość dla kraju, swoboda, postęp, oświata, dobrobyt to sakramenta każdej cywilizacji.</p>
<p>Nie tam wszakże tylko są góry, gdzie się wznoszą Alpy i Himalaje. Chociaż nie posiadamy kolosalnych szczytów umysłowych, posiadamy wyniosłości znaczne, których nie należy lekceważyć, lecz trzeba je zmierzyć, ocenić ich rozmiary i wdzięki. W siódmym i ósmym dziesiątku obecnego wieku literatura polska urodziła grono tęgich dzieci, po których okazuje znowu pewną bezpłodność i które podtrzymywać ją muszą w najbliższej przyszłości. Pisarze z tego pokolenia, chociaż w zdolnościach swych i kierunkach między sobą są różni, a z poprzednikami nieraz wyraźnie spokrewnieni, stanowią pewną odrębną grupę. Na nią pada wzrok posuwających się ku grobom pracowników starszych, na nich spoczywa nadzieja społeczeństwa, gdy ono rozmyśla, kto jego duchową arkę strzec będzie. W najgęstszych kurzach i bryzgach starć rysują się te postacie, z najkrzykliwszych gwarów i kłótni przerzyna się do uszu ogółu ich głos, każdy wie i wierzy, że oni na przedzie staną. Głównych bohaterów tej właśnie grupy przedstawimy w osobnych wizerunkach czytelnikom naszym. Przedstawimy ich, o ile można, bez uprzedzeń i zdawkowych obsłonek, bez tego szychowego baldachimu, pod którym ich przyjaciele w procesjach uroczystych oprowadzają. Z krótkich wzmianek, a nawet obszerniejszych sprawozdań, czytelnicy nie mogą wyrobić sobie dokładnego pojęcia o tym lub owym pisarzu. Trzeba go rozebrać z modnego fraka, rękawiczek, życzliwych upominków i orderów, okryć jedynie grecką togą, która by osłaniając nagość, nie gubiła istotnych kształtów — i tak pokazać publicznie. Zyska on wtedy na prawdzie, a straci na fałszu, uwydatni swoją siłę i zdrowie, a pozbędzie się kosmetyków. Nasi zaś autorowie, przyjmując czynny udział w prasie, w jej często błahych robotach i walkach, noszą na sobie tyle sadzy, znoju, błota lub koleżeńskich wieńców, że ogół nie zna dokładnie ich właściwej fizjognomii. Kim jest Prus, Sienkiewicz, Chmielowski, Konopnicka, Zalewski, Lubowski itd., każdy cyrkuł dziennikarski wydaje inne świadectwo albo też wszystkie wydają im paszporty na przejazd do mniej lub więcej zaszczytnych miejsc w literaturze, wszakże bez szczegółowego rysopisu. Ot, po prostu mówi się — zdolny, utalentowany, znakomity lub „nasz znany”.</p>
<p>Ze względu na zajęcie, jakie zbudziła powieść Ogniem i mieczem, galerię naszą rozpoczniemy obszernym wizerunkiem Henryka Sienkiewicza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/wszystkie-zrodla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sylf</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/sylf/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/sylf/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 11:53:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[czasopisma]]></category>
		<category><![CDATA[dramaturg]]></category>
		<category><![CDATA[rozrost prasy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=15</guid>
		<description><![CDATA[To wszakże tylko hipoteza, a rzeczywistość przedstawia nam ten jedynie niewątpliwy fakt, że geniuszów nie mamy. Ale mamy talenty dość wysokiej miary, które kurczą się w nieprzyjaznych warunkach lub marnieją w niewłaściwej pracy. Niemal wszyscy młodzi nasi pisarze, zajmujący miejsca nie tylko w bibliografii, ale i w literaturze, są redaktorami lub współpracownikami pism czasowych. Smutny, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To wszakże tylko hipoteza, a rzeczywistość przedstawia nam ten jedynie niewątpliwy fakt, że geniuszów nie mamy.<span id="more-15"></span></p>
<p>Ale mamy talenty dość wysokiej miary, które kurczą się w nieprzyjaznych warunkach lub marnieją w niewłaściwej pracy.  Niemal wszyscy młodzi nasi pisarze, zajmujący miejsca nie tylko w bibliografii, ale i w literaturze, są redaktorami lub współpracownikami pism czasowych. Smutny, czasem bolesny widok!</p>
<p>Tu poeta przykrawa niezdarnie utkane nowiny dnia, tam dramaturg układa listy wybranych do Towarzystwa Kred[ytowego] Ziemsfkiogo], tam powicścio-pisarz z doniesień policyjnych kreśli obrazki pożarów i kradzieży, zmienia ceduły giełdowe lub robi korekty. Gwałtowny rozrost prasy, zwłaszcza codziennej, pochłania w marnych użytkach siły, które do skarbca myśli narodowej złożyłyby niejeden trwałego blasku klejnot. Ci, co by mogli być kapłanami, przewodnikami swego społeczeństwa, obsługują najzwyklejszą ciekawość kilku tysięcy czytelników. Naród mały nie jest w stanie wyżywić swych mistrzów, jeżeli oni nie są zarazem jego pachołkami. Uczcie mnie — powiada on do nich — śpiewajcie mi, wskazujcie nowe drogi, ale musicie także ścierać kurze w moim domu, czyścić buty i zbierać plotki, wtedy odzieję was i nakarmię. Jest to zaś nie tylko oszczędność, ale i potrzeba. W dziennikarstwie naszym brak odpowiednich ludzi. Jego rzesza nie powstaje drogą naturalnego doboru, ale całkiem sztucznego przelewu żywiołów z łożysk zatamowanych w otwarte. Co robi młody człowiek, który nie zdołał wcisnąć się do żadnego urzędu lub przedsiębiorstwa prywatnego, który sam zwichnął sobie karierę lub mu ją okoliczności zwichnęły? Idzie do kolei żelaznej lub do prasy albo też do obu razem. Zamkniętym wrotom w innych kierunkach działalności dziennikarstwo nasze zawdzięcza przynajmniej połowę sił swoich. Skutek? Bardzo prosty: całe niedoświadczenie, ułomności, braki wprawy i uzdolnień przypadkowego werbunku muszą być do pewnego stopnia równoważone pracą sił lepszych. „Sylf” redakcyjny opisze wyścigi lub bójkę uliczną, a dramaturg lub poeta wygładzi ten obrazek epopei i poprawi w nim — ortografię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/sylf/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Najbliższa przyszłość</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/najblizsza-przyszlosc/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/najblizsza-przyszlosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 11:51:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Literatura Polska]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[ziarna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=12</guid>
		<description><![CDATA[Literatura polska w tej chwili geniusza nie posiada. Starzy olbrzymi pomarli — nowi się jeszcze nie narodzili. A może ich już natura nieraz stworzyła, ale warunki nie pozwoliły im się rozwinąć. Z tryumfów ludzi wielkich, którzy przełamali zapory, wybrnęli z trzęsawisk życia i z jego ciężarami weszli na wyżyny, wybłysnął szeroko czczony pewnik, że geniuszów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Literatura polska w tej chwili geniusza nie posiada. Starzy olbrzymi pomarli — nowi się jeszcze nie narodzili. A może ich już natura nieraz stworzyła, ale warunki nie pozwoliły im się rozwinąć. <span id="more-12"></span>Z tryumfów ludzi wielkich, którzy przełamali zapory, wybrnęli z trzęsawisk życia i z jego ciężarami weszli na wyżyny, wybłysnął szeroko czczony pewnik, że geniuszów los nie łamie, a nawet ich hartuje.</p>
<p>Nie warto się rozprawiać z tym kanonizowanym przesądem, który na swoje usprawiedliwienie może mieć tylko wiarę w opatrzność, pozwalającą duszom wybranym, jak komarom, wylęgać się i pływać po wierzchu fali w czółenkach, których żadna burza nie zatopi. Niestety, jednego Mojżesza puszczonego na wodę w sitowiowym koszyku ratuje królewna egipska, a może stu ich tonie. Walka o byt, nędza, kropla roztworu bromowego nie w porę dana, kułak w głowę — wszystko to pojedynczo lub razem wystarczyć może do tego, ażeby Kopernik lub Mickiewicz w kolebce został konduktorem drogowym lub organistą w późniejszym życiu. Dawniej stada umysłów dzielniejszych odlatywały daleko i wyrabiały sobie skrzydła w obszernych przestworach obcego świata, teraz zmieniony instynkt wszystkie zatrzymuje na rodzinnym ciasnym podwórzu. Wielka to korzyść dla gospodarstwa krajowego, ale kto wie, czy orzeł z obciętymi skrzydłami na śmieciach jak kogut nie grzebie, kur do ziaren nie zwołuje i na odmianę nie pieje, zamiast szybować pod obłokami?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/najblizsza-przyszlosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brandes</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/brandes/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/brandes/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 10:52:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawda]]></category>
		<category><![CDATA[arystokracja]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[uniwersytety]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=9</guid>
		<description><![CDATA[Jakie prądy czci, jakie zasady wyznaje? Te, które lewy kraniec wszystkich narodów umieścił w swym kotechizmie. Czyż tedy jest dziwnym, że ten apostoł nowej nauki, ten radykał, ten umysł wielkiej siły i zasobności naukowej rozsadził ciasną żółwią skorupę, którą mu ograniczona w swym widnokręgu umysłowym ojczyzna jedynie dać mogła i dała? Pierwsze jego dzieła, które [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakie prądy czci, jakie zasady wyznaje? Te, które lewy kraniec wszystkich narodów umieścił w swym kotechizmie. <span id="more-9"></span>Czyż tedy jest dziwnym, że ten apostoł nowej nauki, ten radykał, ten umysł wielkiej siły i zasobności naukowej rozsadził ciasną żółwią skorupę, którą mu ograniczona w swym widnokręgu umysłowym ojczyzna jedynie dać mogła i dała? Pierwsze jego dzieła, które wystrzeliły i rozprysły się na świetne ognie jak wspaniałe race, były sygnałem zaciętej walki i koło wodza zgromadziły liczny zastęp gorących zwolenników. Tego rodzaju bohater nazywa się zawsze z początku burzycielem, niegodziwcem, szkodnikiem, zbrodniarzem, zdrajcą kraju.</p>
<p>Ze wszystkimi tymi piętnami wypędzono i Brandesa z Danii. Uczeni i literaci, odkrywając jedną ręką głowy przed jego wiedzą i talentem, drugą rzucali kamieniami, a profesor banity, Hauch , na śmiertelnym łożu upominał i w testamencie zaklął profesorów uniwersytetu, ażeby nigdy nie dali katedry jego… kochanemu uczniowi. Był to prawdziwy ostracyzm, skazujący na wygnanie człowieka, który stał się niebezpiecznym dla równości małych — swą wielkością.</p>
<p>Chociaż po kilku latach przywołano Brandesa do ojczyzny i chociaż on w niej znalazł szeroką oporę, jest tylko docentem uniwersytetu i nigdy profesorem nie będzie, bo nieprędko dogniją grube warstwy konserwatyzmu, nad którego wyparami siedzi ciągle i wróży duńska Pytia.</p>
<p>Życie więc tego człowieka było i jest dramatem, ale przechodzi ono czasem w wesołą komedię, w której jeden z najpyszniejszych aktów odegrał się — w Warszawie. Trudno uwierzyć, a jednak to najrzetelniejsza prawda, że Jerzy Brandes, pisarz we wszystkich kierunkach myśli posunięty do ostatecznej krawędzi, demokrata, radykał, Żyd, bezbożnik, bardzo podobał się naszym… konserwatystom, którzy podejmowali go uprzejmie5, słuchali z zachwytem i oklaskiwali z zapałem na prelekcjach. Nawet ci prawomyślni, którzy od niego stronili, objawiali tylko pretensję, że ich nie… odwiedził.</p>
<p>Arystokracja zapraszała go na bale, księża pieścili, kobiety „z towarzystwa” rozrywały, pisma zachowawcze biły mu czołem6. Nie myślimy z tego nikomu robić zarzutu; owszem, miło nam było widzieć ten szacunek dla człowieka, którego szanujemy. Ale — mówię tu naturalnie o stróżach rodzimego ostracyzmu •— nie ulega wątpliwości, że gdyby ów Brandes nazywał się Brandoskim, mieszkał w Warszawie i pisał po polsku, stałby nieraz pod pręgierzem, opieczętowany wszystkimi tytułami niesławy, uchodził za „zakałę” literatury i nie dostąpiłby nigdy zaszczytu ani figurowania między prelegentami na cele dobroczynne, ani należenia do komisyj i konkursów, ani bawienia w salonie właścicielki powozu z herbem. Co zaś by się z nim stało, gdyby należał do „starozakonnych”, tego nawet sobie wyobrazić niepodobna. Na szczęście nie mamy i mieć nie możemy Brandesa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/brandes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zuchwałość</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/zuchwalosc/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/zuchwalosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 10:51:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawda]]></category>
		<category><![CDATA[czytelnicy]]></category>
		<category><![CDATA[Jerzy Brandes]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Taine]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Tym zuchwałym młodzieńcem wobec starej babki, tym burzycielem zatęchłej kadzi, tym gorącym prądem wiosennym był w Danii Jerzy Brandes. Czytelnicy nasi znają go dobrze z głównego, czterotomowego dzieła, wydanego w dodatku bezpłatnym do „Prawdy”. Obok H. Taine’azajmuje on dziś najpoważniejsze miejsce jako estetyk, badacz i krytyk literatury powszechnej. Nie jest to wszakże w ścisłym znaczeniu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym zuchwałym młodzieńcem wobec starej babki, tym burzycielem zatęchłej kadzi, tym gorącym prądem wiosennym był w Danii Jerzy Brandes.<span id="more-7"></span></p>
<p>Czytelnicy nasi znają go dobrze z głównego, czterotomowego dzieła, wydanego w dodatku bezpłatnym do „Prawdy”. Obok H. Taine’azajmuje on dziś najpoważniejsze miejsce jako estetyk, badacz i krytyk literatury powszechnej. Nie jest to wszakże w ścisłym znaczeniu jej dziejopis, jak Hettner3, ani malarz, jak Taine. Uczony francuski od-kreśla sobie w piśmiennictwie europejskim pewne miejsce i czas, wskrzesza postacie i odmalowywa je z niezmierną wyrazistością, z zachowaniem wszystkich cech, zależnych od rasy i otoczenia, składa galerię ludzi, żywych talentów i charakterów. Brandes, przeciwnie, szuka prądów przenikających społeczeństwa w pewnym czasie, gromadzi więc współczesne geniusze razem, tworzy z nich jedną rodzinę, wyznacza im stopnie pokrewieństwa i uzdolnienia, wreszcie pokazuje, jak ta orkiestra w okresach XIX wieku odegrała na rozmaitych instrumentach pewne idee. Żydzi mieli zawsze wielką zdolność do muzyki, a małą do rzeźby. Brandes też podsłuchuje i wydobywa z umysłów i serc muzykę czasu, prądy, które grały na strunach nowożytnej literatury, rzeźbić zaś ludzi, którzy ten chór składali, nie umie czy nie chce. Często nie poda w swym dziele najpotrzebniejszej daty, najgłówniejszego tytułu książki — wszystkie szczegóły biograficzne roztapia w poglądzie ogólnym.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/zuchwalosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brandes w Warszawie</title>
		<link>http://prasa.dlamnie.tk/brandes-w-warszawie/</link>
		<comments>http://prasa.dlamnie.tk/brandes-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 10:48:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pamięć]]></category>
		<category><![CDATA[rozum]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[zmysły]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://prasa.e-teksty.info/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Stara to, a wiecznie nowa historia, której on jednym ze sławnych bohaterów. Dla literatury, jak dla ludzi, jak dla wszystkiego, co żyje, nad chodzi okres starości. Wtedy traci ona zwykle wrażliwość zmysłów, rozum, pamięć, zapał, opowiada ciągle o dawnych, lepszych czasach, a złorzeczy nowym i, jeżeli uboga, siada pod kościołem, jeżeli bogata, otacza się gronem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stara to, a wiecznie nowa historia, której on jednym ze sławnych bohaterów.<span id="more-4"></span></p>
<p>Dla literatury, jak dla ludzi, jak dla wszystkiego, co żyje, nad chodzi okres starości. Wtedy traci ona zwykle wrażliwość zmysłów, rozum, pamięć, zapał, opowiada ciągle o dawnych, lepszych czasach, a złorzeczy nowym i, jeżeli uboga, siada pod kościołem, jeżeli bogata, otacza się gronem dewotek i modnych księży, zachowując sobie podczas uroczystych nabożeństw honorowe miejsce. Zniedołężniała, surowa i pobożna babka widzi naokoło siebie tylko zepsucie, powtarza ciągle, że za jej młodości wszystko było lepsze, rozumniejsze i uczciwsze. Gotowa wykląć i wydziedziczyć każdego syna, wnuka lub prawnuka, który jej przeczy; żyje wspomnieniami, gniewem i nienawiścią.Literatura bywa także wielką kadzią, w którą pokolenia zlewają płyn wyciśnięty ze świeżych oliwek i służący za pokarm narodowi. Ile razy wszakże w generacji dzielniejszej i zdrowszej narodzą się jednostki obdarzone większą czułością i energią, gdy spostrzegą, że ta oliwa zestarzała się, stęchła, uległa rozkładowi, że trzeba ją wylać lub na smarowidła przeznaczyć, a napełnić kadź wytłoczynami z nowych owoców, wtedy zawsze rozpoczyna się walka, w której z jednej strony słyszymy złorzeczenia i klątwy na bezmyślne i świętokradzkie burzycielstwo, a z drugiej śmiałe wezwania do reformy.</p>
<p>Literatura wreszcie ma swoje pory. Po zimie nadchodzi w niej wiosna, która niemiłosiernie roztapia śniegi i lody, budząc życie. Duch mroźnego snu wszakże nie ustępuje natychmiast, lecz stacza zacięty bój, niszcząc pierwsze kwiaty i chłodząc pierwsze ciepłe wiatry, dopóki nie odejdzie w otchłanie czasu, grożąc zwycięskiemu przeciwnikowi swą wyschłą, lodowatą ręką.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://prasa.dlamnie.tk/brandes-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

