Brandes

Jakie prądy czci, jakie zasady wyznaje? Te, które lewy kraniec wszystkich narodów umieścił w swym kotechizmie. Czyż tedy jest dziwnym, że ten apostoł nowej nauki, ten radykał, ten umysł wielkiej siły i zasobności naukowej rozsadził ciasną żółwią skorupę, którą mu ograniczona w swym widnokręgu umysłowym ojczyzna jedynie dać mogła i dała? Pierwsze jego dzieła, które wystrzeliły i rozprysły się na świetne ognie jak wspaniałe race, były sygnałem zaciętej walki i koło wodza zgromadziły liczny zastęp gorących zwolenników. Tego rodzaju bohater nazywa się zawsze z początku burzycielem, niegodziwcem, szkodnikiem, zbrodniarzem, zdrajcą kraju.

Ze wszystkimi tymi piętnami wypędzono i Brandesa z Danii. Uczeni i literaci, odkrywając jedną ręką głowy przed jego wiedzą i talentem, drugą rzucali kamieniami, a profesor banity, Hauch , na śmiertelnym łożu upominał i w testamencie zaklął profesorów uniwersytetu, ażeby nigdy nie dali katedry jego… kochanemu uczniowi. Był to prawdziwy ostracyzm, skazujący na wygnanie człowieka, który stał się niebezpiecznym dla równości małych — swą wielkością.

Chociaż po kilku latach przywołano Brandesa do ojczyzny i chociaż on w niej znalazł szeroką oporę, jest tylko docentem uniwersytetu i nigdy profesorem nie będzie, bo nieprędko dogniją grube warstwy konserwatyzmu, nad którego wyparami siedzi ciągle i wróży duńska Pytia.

Życie więc tego człowieka było i jest dramatem, ale przechodzi ono czasem w wesołą komedię, w której jeden z najpyszniejszych aktów odegrał się — w Warszawie. Trudno uwierzyć, a jednak to najrzetelniejsza prawda, że Jerzy Brandes, pisarz we wszystkich kierunkach myśli posunięty do ostatecznej krawędzi, demokrata, radykał, Żyd, bezbożnik, bardzo podobał się naszym… konserwatystom, którzy podejmowali go uprzejmie5, słuchali z zachwytem i oklaskiwali z zapałem na prelekcjach. Nawet ci prawomyślni, którzy od niego stronili, objawiali tylko pretensję, że ich nie… odwiedził.

Arystokracja zapraszała go na bale, księża pieścili, kobiety „z towarzystwa” rozrywały, pisma zachowawcze biły mu czołem6. Nie myślimy z tego nikomu robić zarzutu; owszem, miło nam było widzieć ten szacunek dla człowieka, którego szanujemy. Ale — mówię tu naturalnie o stróżach rodzimego ostracyzmu •— nie ulega wątpliwości, że gdyby ów Brandes nazywał się Brandoskim, mieszkał w Warszawie i pisał po polsku, stałby nieraz pod pręgierzem, opieczętowany wszystkimi tytułami niesławy, uchodził za „zakałę” literatury i nie dostąpiłby nigdy zaszczytu ani figurowania między prelegentami na cele dobroczynne, ani należenia do komisyj i konkursów, ani bawienia w salonie właścicielki powozu z herbem. Co zaś by się z nim stało, gdyby należał do „starozakonnych”, tego nawet sobie wyobrazić niepodobna. Na szczęście nie mamy i mieć nie możemy Brandesa.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.


Prace zaliczeniowe i pisanie prac oraz prace magisterskie licenc
przepisywanie tekstu
klub tanga warszawa a również nauka tanga argentyńskiego warszawa
Brainstorm.biz.pl – Szkolenia - Szkolenia menedżerskie
zwrot podatku z holandii